siatkowka-na-plazyCudowna Pani zwana siatkówką. Dla tych mężczyzn stanowi nieodłączną część życia. Zwykle, gdy kończą karierę, zajmują się trenowaniem nowych zawodników. Co Ona ma w sobie? Czemu tak ich do niej ciągnie? Czemu siatkówka nie jest naszym sportem narodowym i o co tak właściwie chodzi?
Sześciu mężczyzn, po drugiej stronie siatki także biega dwanaście nóg. Pomiędzy nimi piłka, ogniwo łączące tych zupełnie różnych mężczyzn. Co oni z nią robią?

Zaczynają od serwisu. Piłka musi przejść na drugą stronę, ale nawet jeśli się tak stanie, a serwujący dotknie stopą linii dziewiątego metra, która z jego punktu widzenia jest jakby początkiem boiska, punkt dla przeciwnika. Jeśli piłka dotknie boiska po drugiej stronie siatki zanim odbije ją zawodnik, serwujący zdobywa asa serwisowego. Najpiękniejszy widok na świecie, gdy tylko ucieszy się ze swojego szczęścia, bo nie wystarczą jedynie umiejętność. Przykład z naszego boiska? Michał Ruciak, Pan z rękawkami dzięki któremu Polacy wygrali Ligę Światową 2012.
Przyjęciem zwykle zajmuje się libero, który nie ma prawa atakować, jest w stanie odbić prawie każdą piłkę i zwykle robi to sposobem dolnym. Wyróżnia się koszulką. Jednak nie on jeden odpowiada za odbiór piłek. To przyjmujący mają się tym zajmować, u nas najlepiej atakującym przyjmującym jest Bartek Kurek, natomiast w swoich genialnych koszulkach ( w Asseco Resovii) każdą piłkę wybroni Krzysztof Ignaczak, znany ze swojego wybitnego programu „Igłą szyte”.
Piłka zwykle wtedy ląduje u rozgrywającego, który biega po boisku, by wystawić atakującemu. Czasem nawet on może pochwalić się cudownymi trikami, np. zamiast wystawy kiwa na drugą stronę. Bardzo rzadko przeciwnik jest przygotowany na taką opcję, a najlepiej wykonuje ten manewr przystojny rudy Paweł Zagumny, klasa sama w sobie.
Ataki to najbardziej widowiskowa część meczu (rozgrzewka jest przed;)). Co tu dużo mówić? Choć na meczu gwiazd sprzed kilku lat to Kurek zgarnął nagrodę za najlepszego gwoździa, to najczęściej wbija je Mariusz Wlazły. Jest lekki i dzięki temu bardzo skoczny. Niestety, jak na razie nie możemy oglądać go w reprezentacji.
Ale nawet mistrzom może się zdarzyć, że piłka dotknie antenki, wtedy punkt dla przeciwnika. Często obija się o blok. 212 cm Marcina Możdżonka nie zmusza go nawet do dużego wyskoku, ale rzadko nie udaje mu się wybronić akcji. Bloookiem, bloookiem- krzyczy wtedy klub kibica, ciesząc się ze zdobytego punktu.
Trener drużyny przeciwnej bierze czas, nasz Andrea Anastasi szeroko uśmiecha się do chłopców i daje im rady, ale niekoniecznie związane z kolejną akcją. Czasem po prostu psychicznie ich podbudowuje, kibicuje im i daje 30 sekund na zrobienie łyka wody i wytarcie się ręcznikiem. Takie szanse, oprócz dwóch przerw, które przysługują każdemu trenerowi w secie, mają jeszcze podczas przerw technicznych, gdy młodzi siatkarze biegają z mopami po boisku.
Jednak, mimo wszystko, polecam, szczególnie Paniom, przyjść godzinę wcześniej, bo nic nie robi takie wrażenia jak wysportowane męskie ciała wyginające się na oczach setek kobiet.